
3 godziny temu miałam zabieg. Przebiegał jak poprzednio. Na początek został mi zmyty make-up, kolejno okulary ochronne i żel na twarz. Urządzenie, gdy weszłam do gabinetu, już chodziło i jak poprzednio skojarzyło mi się z wiertłem dentystycznym, jednak tym razem wiedziałam, że nic nie będzie boleć. Po dotknięciu BBLem twarzy poczułam lekkie uczucie chłodu urządzenia. Później błysk światła, który pomimo okularów i zamkniętych oczu był widoczny. Rażącemu światłu towarzyszy uczucie jakby oparzenia, ale bez późniejszego bólu. To taka jakby pierwsza setne sekundy od momentu oparzenia, a dopiero później przy oparzeniu orientujemy się, że się oparzyliśmy, a później czujemy ból. A ten pierwszy moment, takie uszczypnięcie odczuwa się podczas zabiegu BBLem.
Zabieg miałam robiony na całej twarzy i jak za pierwszy razem powtarzany dwukrotnie. Za drugim okrążeniem twarzy odczucia związane z „uszczypnięciami” są mniej uciążliwe, skóra przyzwyczaja się do w szeroko rozumianym pojęciu „bólu”. Po zabiegu kleista maź zwana żelem została zdjęta z mojej twarzy. Następnie Pani doktor nałożyła mi na twarz ten sam krem, co poprzednio. Zabieg przebiegał w milej atmosferze i teraz pozostaje mi tylko czekać na efekty.
Rażącemu światłu towarzyszy uczucie jakby oparzenia, ale bez późniejszego bólu. To taka jakby pierwsza setne sekundy od momentu oparzenia, a dopiero później przy oparzeniu orientujemy się, że się oparzyliśmy, a później czujemy ból.